banersupernowa

W tym tygodniu zapraszam do Państwa do lektury dwóch książek autorstwa

polskiej pisarki Pani Katarzyny Misiołek. Są to „Ostatni dzień roku” oraz kontynuacja losów głównej bohaterki Moniki, czyli „Dziewczyna, która przepadła”. Pierwszą część czytałam już jakiś czas temu, ale do dzisiaj pamiętam, ile emocji towarzyszyło mi podczas „Ostatniego dnia roku”, ile było we mnie smutku, bezsilności i współczucia dla bliskich młodej kobiety, która w sylwestrowy wieczór znika bez śladu… Nie mogę sobie nawet wyobrazić bólu i zagubienia rodziny w takiej nietypowej i trudnej sytuacji, jaką jest zaginięcie najbliższej osoby. W „Ostatnim dniu roku” obserwujemy ten proces od początku – najpierw rodzina jest w szoku i podejmuje szereg działań poszukiwawczych, potem pojawiają się inne emocje, często bardzo sprzeczne: zwątpienie i nadzieja, lęk i złość . W następnym etapie pojawia się bezradność, która jest chyba w tej sytuacji najtrudniejsza do zniesienia. Bohaterowie zaczynają szukać winy w sobie, zaczynają się zastanawiać, czy aby sami – nawet nieświadomie - nie przyczynili się do zaginięcia. I to ciągłe napięcie, czekanie na nową wiadomość, na jakiś nowy ślad … W takich momentach każda prawda – nawet tragiczna – jest dla nich lepsza od niewiedzy, ale oni czekają i wierzą do końca, nadzieja bowiem zawsze umiera ostatnia…

Po takiej dawce emocji tym bardziej ciekawa byłam treści „Dziewczyny, która przepadła”!

kstyg2

 

Są w życiu takie dni – zarówno dobre, jak i złe – których się nie zapomina… Są ludzie dla nas ważni i tacy, którzy tylko przechodzą obok... Są też książki, które czytamy i zapominamy oraz takie, które tkwią w nas długo… Tak właśnie jest z książkami Pani Katarzyny Misiołek. Jeśli więc napiszę, że „Ostatni dzień roku” mnie poruszył to „Dziewczyna, która przepadła” mnie powaliła i przeorała. To książka, którą nadal trawię, a emocje jej towarzyszące to mieszanka iście wybuchowa. Powieść obejmuje dwa „rozdziały” z życia głównej bohaterki – najpierw 8 lat jej uwięzienia, a następnie czasy „po”. Autorka wciąga nas w sam środek wydarzeń – razem z Moniką przeżywamy szok po porwaniu, podejmujemy próby sprzeciwu, nienawidzimy porywacza, cierpimy fizycznie, ale też – a może przede wszystkim - psychicznie. Razem też czekamy na …No właśnie, na co? Na…cud!? Niemniej jednak jeśli drastyczne sceny przemocy, strach ofiary, przerażające zachowania niezrównoważonego psychicznie oprawcy podniosły mi ciśnienie do niebezpiecznego poziomu, to największe jednak wrażenie wywarła na mnie druga część książki. Czytelnik obserwuje tutaj kolejne etapy radzenia sobie z traumatycznymi przeżyciami i mozolną próbę powrotu do normalności. Autorka tak nami „manipuluje”, że czytając mamy ochotę być tam – obok Moniki, stawiać ją do pionu, pocieszyć, gdy szuka winy w sobie lub powiedzieć mocne słowa : „Odwalcie się!”, gdy widzimy zachowania niektórych osób z jej otoczenia.

Warstwa psychologiczna powieści – mistrzostwo! Polecam z całego czytelniczego serca!

Naprawdę warto!

Autor: Ewa Suchoń. 

 

loading...