Byli postrachem bogatych. 

Zajmowali się kradzieżą, grabieniem rzeczy należących do bogaczy i w części oddawali je biednym. Przez swoje występki często musieli ukrywać się, bo byli ścigani przez władze, która chciała ich wytępić. 

Wyróżniali się odwagą i... strojem. Beskidzcy Zbójnicy. Zbójnictwo na terenie Beskidów rozpoczęło się w XVII wieku.

Najsłynniejszy z nich to znany nam Proćpak, czyli Jerzy Fiedor. Pochodził z Kamesznicy, a jego przezwisko "proćpak" to prawdopodobnie czeskie "dlaczego". Ten działający na przełomie XVIII i XIX wieku zbójnik znany był również jako Jurko, Jora i Juraj. Z czasem jego przezwisko uległo przekształceniu na "proćpok" lub "kroćpak". 

Co o nim wiemy? Tak naprawdę niewiele. Był żonaty, mieszkał z żona i dziećmi razem z ojcem i trudnił się kłusownictwem. Z czasem ubogi mieszkaniec Kamesznicy został... zbójnikiem. A stało się to przez... przypadek. Zastrzelił bowiem pasącą się jałówkę, którą pomylił z sarną. Wpadł przy sprzedaży jej skóry, nabywca doniósł bowiem władzom że podejrzewa jej nielegalne pochodzenie. W ten oto sposób trafił do więzienia w Wiśniczu. Proćpak z  więzienia jednak zbiegł, a następnie zorganizował na  Żywiecczyźnie kompanię zbójników, grasujących potem przez trzy lata na pograniczu Śląska, Moraw i Słowacji. Banda ta napadała na dwory, karczmy i plebanie oraz ograbiała kupców przejeżdżających przez ziemię żywiecką.

Ten sławiony w ludowych pieśniach zbójnik dokonał 65 napadów. Dlatego ujarzmienie niepokornego zbójnika było jednym z najważniejszych zadań zbrojnych oddziałów dworskich. „Polowanie” na niego urządzono niemal w całej Żywiecczyźnie, a nawet w okolicach Babiej Góry i na Śląsku…

Kolejny przekaz pochodzi od  właściciela Rycerki, hrabiego Ludwika de Laveaux.  Według jego relacji, Proćpak pochodził z Węgier, a Kamesznica była jedynie schronieniem zbójników. Proćpak miał rzekomo zakochać się w szlachciance i wtargnąć na dworską zabawę, by tam tańczyć z nią i ubiegać się o jej względy. Jego niewierność nie spodobała się innej jego kochance, która rzekomo wydała go władzom. Najprawdopodobniej jednak został zdradzony przez własnych kompanów. Zniesiono już wówczas w Austrii karę śmierci jako środek orzekany w zwykłym trybie, jednakże tzw. Standrechty - sądy doraźne - nadal mogły ją orzekać. W przypadku Proćpaka, skazano go na śmierć przez powieszenie wraz z 20 kompanami. Innych 41 skazano na więzienie i wysłano do Wiśnicza, a wobec 77 poprzestano na karze chłosty.